50 faktów o mnie

with Brak komentarzy

fakty o mnie

Lubię poznawać bliżej o osoby, które obserwuję w internecie. Lubię wiedzieć kto znajduje się po tej drugiej stronie. Zawsze chętnie czytam artykuły, dzięki którym mogę lepiej poznać osoby, których blogi czytam regularnie. Poznać z tej nieco innej, niekoniecznie blogowej, strony. Często okazuje się, że w pewnych kwestiach miałam zupełnie inne wyobrażenie o danej osobie.

I mimo, że podobne artykuły czytam chętnie, to sama nie dałam Wam nigdy okazji do tego, abyście i mnie poznali trochę lepiej.

Dziś mijają dwa lata od założenia tego bloga. Pomyślałam więc, że to idealny moment, aby podzielić się z Wami faktami na mój temat. Niektóre z nich to takie fakty – informacje, inne pokazują troszkę bardziej to, jaka jestem prywatnie, a jeszcze inne to takie moje dziwne przyzwyczajenia 😉

Zapraszam Was do przeczytania 50ciu faktów o mnie. 

 

  1. Pochodzę z maleńkiej miejscowości w woj. świętokrzyskim, o której większość z Was z pewnością nawet nie słyszała 🙂
  2. Przez 4 lata pracowałam w Pacanowie. Tak, to tam zmierzał Koziołek Matołek.
  3. Jestem leworęczna.  
  4. Mam brata młodszego tylko o 13 miesięcy.
  5. Uwielbiam czytać. Książki to moja miłość i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Zupełnie nie wiem skąd ta moja miłość się wzięła bo w moim domu nikt nie czytał. Zaczęło się gdzieś w okolicach 8/9 roku życia kiedy przeczytałam książkę “Oto jest Kasia”. Potem mama zabrała mnie pierwszy raz do biblioteki i przepadłam. Czytam zawsze i wszędzie, potrafię zaczytać się tak bardzo, że zapominam wysiąść z autobusu na swoim przystanku. Nic nie relaksuje mnie bardziej i nie sprawia większej przyjemności niż czas z książką.
  6. Lubię kolejki. Na poczcie, w urzędzie, u lekarza. Dlatego, że zawsze mam ze sobą książkę. Wciąż ubolewam nad tym, że w Norwegii praktycznie ich nie ma i tracę przez to mnóstwo czasu, który mogłabym przeznaczyć na czytanie 😉
  7. Jestem introwertykiem. Lubię ciszę i czas w samotności. Tak odpoczywam najlepiej. Zupełnie nie mam problemu z tym, aby przez kilka dni być sama w domu, tylko ze sobą, czy wyjść na samotny spacer. Z tego samego powodu nie lubię imprez i głośnych miejsc, a zbyt długie przebywanie w gronie innych osób bardzo mnie męczy i wysysa ze mnie całą energię. Jedyną osobą, której ciągła obecność zupełnie mi nie przeszkadza jest mój mąż.
  8. Potrzebuję dużo czasu żeby się otworzyć i zaprzyjaźnić. I nie z każdym jest to możliwe. Ale kiedy już to zrobię, można ze mną konie kraść:)
  9. Wychodzę z założenia, że jeśli na dany temat nie mamy nic istotnego do powiedzenia lepiej się nie odzywać. Nie znoszę także  “small talk – ów “i rozmawiania o byle czym. Z tego powodu często w dużym gronie (zwłaszcza osób, które mało znam) niewiele się odzywam. A to bardzo często prowadzi do…
  10. Znienawidzownego przeze mnie pytania: ”Czemu nic nie mówisz “? Odpowiedź masz punkt wyżej.
  11. Kocham książki o Harrym Potterze. Co jakiś czas czytam je po raz kolejny, a najlepszym czasem na to jest dla mnie jesień. Czyli już wiesz jak będę spędzać najbliższe wieczory 🙂
  12. Nie lubię sprzątać, ale równocześnie nie potrafię pracować i odpoczywać w bałaganie. Dlatego staram się utrzymywać porządek na bieżąco i czasami zadręczam tym mojego męża 😉
  13. Nie prasuję. Niczego. Nie mam nawet w domu żelazka. To dla mnie po prostu strata czasu. Jeśli już w sklepie widzę, że jakaś rzecz mocno się mnie – po prostu nie kupuję.
  14. Nie znoszę zakupów. Zwłaszcza tych ciuchowych. Na samą myśl o wyjściu do galerii handlowej mam ochotę się rozpłakać. Jeśli chodzi o inne zakupy, np. spożywcze, mogę startować o miano mistrzyni szybkich zakupów. Mój cel jest jeden – zapakowoać do koszyka to, co na liście, zapłacić, wyjść, zapomnieć.
  15. Uwielbiam dotykać książki. Jedyne sklepy jakie toleruję to księgarnie i sklepy papiernicze, właśnie z tego powodu. Rzadko cokolwiek w nich kupuję (wolę zamawiać online), ale dotykanie to zupełnie inna sprawa. Często chodzę do biblioteki lub księgarni tylko po to, aby podotykać nowe książki.
  16. Jestem uzależniona od kupowania książek. Jest to jedna z rzeczy, której baaardzo brakuje mi w Norwegii. Czyli tego, że kupuję książki kiedy mam na to ochotę i mam je praktycznie od razu. Teraz muszę czekać na nie kilka miesięcy lub ratować się ebookami. Zakup biletu do Polski ZAWSZE równa się olbrzymim zamówieniem w księgarni internetowej. Mam nawet specjalne konto bankowe, które służy wyłącznie do tego celu. Kiedy mój mąż zamawia dla nas bilety, ja w tym czasie już buszuję po księgarniach internetowych. 
  17. W moim domu nie znajdziesz dwóch takich samych kubków. To moje drugie uzależnienie. Kocham piękne kubki. Dlatego już jakiś czas temu podjęłam decyzję, że nie chcę mieć w domu żadnych zestawów, które tylko zajmują miejsce. Kupuję po jednej sztuce takich, które podobają mi się najbardziej.
  18. Bo tak naprawdę to mogę nazwać siebie minimalistką. Nie lubię przepychu i nadmiaru rzeczy. Wszystkiego, co mam w domu, używam na bieżąco, a to co zbędne wyrzucam, sprzedaję lub oddaję. Nie mam rzeczy na specjalną okazję. Specjalna okazja jest teraz, lepszej nie będzie. Jedyne co gromadzę to książki i kubki 🙂
  19. Gotować samodzielnie zaczęłam dopiero w wieku 20 kilku lat (23 jeśli dobrze pamiętam). Do tego czasu uważałam to za mega nudne i bezsensowne zajęcie. Teraz gotować bardzo lubię i często spędzam czas w kuchni eksperymentując z nowymi przepisami.
  20. Przez większość życia twierdziłam, że nigdy nie wyjdę za mąż (nawet jeśli byłam wtedy w związku). Ślub był dla mnie czymś zupełnie zbędnym, papierkiem bez znaczenia. Wtedy, poznałam mojego (wtedy jeszcze nie) męża. To było jak grom z jasnego nieba i całkowicie zmieniło moje spojrzenie na te sprawy 🙂
  21. Nie znoszę upałów. Idealna temperatura dla mnie to max 25 stopni. Równocześnie jestem okropnym zmarzluchem (w domu!) i nawet latem potrafię po domu chodzić w swetrze i spać przykryta po samą szyję. Ktoś potrafi to jakoś logicznie wytłumaczyć?!
  22. Dwa lata temu rzuciłam pracę, zostawiłam wszystko i wyjechałam do Norwegii. Przyjechałam na urlop i stwierdziłam, że chcę tu zostać. Powód? Patrz punkt 20. To była chyba najbardziej spontaniczna decyzja w moim życiu.  I jak do tej pory absolutnie nie żałuję.
  23. Ale tak na codzień  lubię mieć wszystko pod kontrolą. Uwielbiam planować, zapisywać, tworzyć listy (zadań, celów, przeżyć, książek do przeczytania, itp.). Kocham kalendarze i planery. Uważam się za bardzo zorganizowaną osobę i wiem, że dzięki temu żyje mi się lepiej.
  24. Nie znoszę się spóźniać. Szanuję czas innych i zawsze dbam o to, aby być na czas. Mam tak od dziecka. Nie pamiętam żeby rodzice kiedykolwiek musieli budzić mnie do szkoły.
  25. Jestem rannym ptaszkiem. Godzina 6, a nawet 5 to dla mnie raj. Uwielbiam wstawać wcześnie. Uwielbiam ten czas w ciszy i samotności kiedy cały świat jeszcze śpi. Nie lubię za to też tego uczucia po nieprzespanej nocy, więc jeśli już zarywam noce (zwykle dla jakiejś książki), to tylko jeśli wiem, że następnego dnia mogę to odespać.  W swoim życiu pamiętam tylko 3 okresy kiedy przez dłuższy czas spać kładłam się nad ranem: podczas pisania pracy magisterskiej (bo zabrałam się za nią 2 tygodnie przed terminem. Tak wiem, że to wstyd), podczas tworzenia tego bloga i trzeci raz, kiedy obejrzałam pierwszy odcinek Gry o tron i już nie mogłam przestać.
  26. Brzydzę się mydła w kostce. I zasłonki prysznicowej. Nie dam rady umyć się czymś, co mogło dotykać ciała innej osoby. To tak jakby myć zęby czyjąś szczoteczką. Nie i koniec. A zasłonka? Wyobraźcie sobie ten moment, kiedy chcecie wyjść spod prysznica, a ona przykleja się na Waszego mokrego ciała… Nie mam nawet do tego komentarza.
  27. Lubię się uczyć i nauka przychodzi mi dość łatwo. Przykład? Sama, od podstaw stworzyłam tego bloga. Nie mając BLADEGO pojęcia o tworzeniu stron. Nauczyłam się norweskiego w kilka miesięcy. Nie znaczy to wcale, że mówię idealnie, wręcz przeciwnie, nadal przede mną długa droga. Wciąż jednak widzę wyrazy zdziwienia na twarzach norwegów kiedy odpowiadam na pytanie o to, ile uczyłam się języka . Kiedy przyjechałam do Norwegii nie znałam ani jednego słowa po norwesku.
  28. Nie lubię i nie potrafię mówić o swoich osiągnięciach.  Ale uczę się tego. Patrz punkt wyżej 🙂
  29. Nie lubię rozmawiać w obcym języku w obecności… polaków. Mam wrażenie, że nikt nie potrafi tak bardzo czepiać się poprawności. Nawet jeśli im samym daleko do ideału.
  30. Pierwszy raz farbowałam włosy w wieku 27 lat. I zrobiłam to tylko dlatego, że stawały się coraz bardziej… siwe. Bardzo lubiłam swój naturalny kolor włosów  (ciemny, wyrazisty brąz) i gdyby nie to, pewnie niefarbowałabym ich od tej pory.
  31. W szkole byłam fatalna z WF-u. Nie znosiłam ruchu i ćwiczeń, nie potrafiłam odnaleźć się w żadnej dyscycplinie sportowej bo w każdej byłam AŻ TAK kiepska.
  32. Uwaga, teraz będzie HIT. Pierwsza myśl o tym, że mogłabym zostać fizjoterapeutką zaświtała w mojej głowie w wieku chyba 11 lat, podczas…oglądania z babcią “Klanu”. Była tam taka scena, kiedy sparaliżowany, po wypadku, Michał ćwiczył ze swoja rehabilitantką, a później się w sobie zakochali. I wtedy pomyślałam, że ja też bym tak chciała. Nie wiem czego ja wtedy chciałam, tej pracy, czy tej miłości 😉 Teraz to  już nieistotne. Później na wiele lat o tym zapomniłam, do czasu składania dokumentów na studia.
  33. Gdybym nie była fizjoterapeutką, zostałabym psychologiem. Uwielbiam psychologię, to jak możemy wykorzystać ją w naszym codziennym życiu, korzystać z róznych metod i sposobów na rozwój i nie tylko. Czasem żałuję, że nie poszłam tą drogą. To był mój drugi wybór, zaraz po fizjoterapii. 
  34. Nigdy nic sobie nie złamałam i nigdy nie leżałam w szpitalu.
  35. Nie lubię czarnej herbaty. Piję ją bardzo rzadko, kiedy nie mam innej opcji. Zdecydowanie wolę owocowe. Ponadto latem herbata może dla mnie nie istnieć i nie mam pojęcia jak mozna pić cokolwiek gorącego poczas upału. Na samą myśl już się gotuję.
  36. Nie lubię leżeć na słońcu ani się opalać. Jestem (chyba) posiadaczką najjaśniejszej skóry świata i bardzo dobrze mi z tym. Nie mam absolutnie żadnej potrzeby, aby to zmieniać. Co do leżenia na słońcu to troszkę nad tym ubolewam bo mieszkam nad jednym z najdwiększych jezior w Norwegii, plaże mam dosłownie przed domem, a ja nie potrafię wyleżeć tam dłużej niż godzinę. Nawet na czytaniu nie mogę się wtedy skoncentrować.
  37. Uwielbiam spacery. Mogłabym chodzić godzinami. Spaceruję kiedy potrzebuję po prostu się poruszać, kiedy jestem zdenerwowana lub smutna. Kiedy potrzebuję coś przemyśleć.
  38. Nigdy nie wychodzę z domu bez śniadania.
  39. Nie wyobrażam sobie dnia bez kawy. Nie piję jej dużo, zwykle jeden kubek dziennie, ale codziennie. Nigdy w życiu nie zrezygnowałabym z jej picia tak po prostu. Uwielbiam i już.
  40. Mogłabym na okrągło jeść dania z makaronem i czekoladę.
  41. Nie znoszę rozmawiać przez telefon. Kiedy muszę gdzieś zadzwonić, odkładam to w nieskończoność. Nadal nie mam pojęcia skąd to się bierze. Najgorsze są telefony we wszelkich urzędowych sprawach. Nie ma dla mnie nic gorszego i dałabym się pokroić, aby tylko ktoś zrobił to za mnie. Zdecydowanie wolę e-maile lub osobisty kontakt. Jeśli już uda mi się odhaczyć romowy, które muszą się odbyć, rozpiera mnie duma jakbym, co najmniej, wynalazła lek na raka. 
  42. Bardzo lubię pisać. Ten blog nie jest moim pierwszym. Jeśli dobrze pamiętam, to trzecim. Mój pierwszy blog był takim internetowym pamiętniczkiem. Teraz nie mam zielonego pojęcia o czym ja wtedy pisałam i trochę żałuję, że nie mogę go już odnaleźć. Nie pamiętam ani nazwy, ani platformy, na której go prowadziłam. Drugi blog pisałam anonimowo, a publikowałam na nim… swoją powieść, którą zaczęłam pisać jako nastolatka. Tutaj także nie mam pojęcia o czym była, a wszelkie dowody jej istnienia przepadły dawno temu. Było to jeszcze w czasach kiedy, aby skorzystać z internetu, chodziło się do internetowej kafejki 😉 
  43. Mam bardzo dobrą pamięć do rzeczy zupełnie nieistotnych. Pamiętam na której stronie, którego notatnika  zapisałam konkretną rzecz, potrafię odnaleźć stronę w książce, na której przeczytałam ważne zdanie. Praktycznie nigdy nie zapominam tytułów filmów, które oglądałam, czy książek, które przeczytałam.
  44. Jedyną rzeczą, której zapamiętywanie zupełnie mi nie idzie, to przepisy. Kompletnie nie pamiętam ile i czego powinnam użyć do danej potrawy. Nawet jeśli przygotowuję ją poraz enty. Na mojej lodówce wisi kartka z przepisem na… gofry. Tak bardzo nie potrafię zapamiętać proporcji.
  45. Mój ulubiony serial to Chirurdzy. Olgądam niezmiennie, każdy sezon od 14 lat! Czyli od kiedy wyemitowano pierwszy odcinek. Początkowe sezony oglądałam nawet po kilka razy. W ramach szlifowania słownictwa medycznego, oczywiście 😉
  46. Poza tym lubię oglądać bajki dla dzieci, zwłaszcza te z przesłaniem. Często wykorzustuję spotkania z dzieciakami z rodziny, na podejrzenie kilku ciekawych historii. Jeśli zostawicie mi pod opieką swoje dziecko, możecie być pewni, że zabiorę je do kina. Dla właśnej przyjemności 😉
  47. Od jakichś 5 lat w ogóle nie oglądam telewizji. Nie znoszę reklam i tego, że aby obejrzeć coś, co mnie interesuje muszę zasiąć przed telewizorem w wyznaczonym przez kogoś (control freak?) czasie. Oglądam oczywiście filmy i seriale, ale najczęsciej wybieram Netflix, z którego korzystam wtedy kiedy ja mam na to ochotę i oglądam to, na co mam ochotę.
  48. Jestem informacyjną ignorantką. Nigdy w życiu nie oglądałam wiadomości, ani nie czytałam informacji w prasie czy internecie. Nie znoszę polityki, nie interesuje mnie to i zupełnie nie mam potrzeby, aby wiedzieć o wszystkim co dzieje się na śwecie. Wręcz uważam, że to dla nas szkodliwe. I uwierzcie mi, jeszcze nie zdarzyło się, aby jakaś bardzo istotna informacja mnie ominęła. Zawsze znajdzie się ktoś, kto chętnie o tym opowie. A jeśli dana sytuacja mnie zaintersuje, wtedy dowiaduję się o niej więcej. Naprawdę nie potrzebujemy wiedzieć wszystkiego.
  49. Mam dosyć dużą wadę wzroku, okulary noszę chyba od 5 roku życia. Obecnie zastepuję je soczewkami, ze względu na pracę podczas której noszenie okularów jest niewygodne. A czasmi bywało wręcz niebezpieczne (dostać w twarz od pacjentki ze spastyką mięśni – bezcenne).
  50. Nie potrafię przypomnieć sobie więcej faktów na swój temat, dlatego jest ich 49, a nie 50 😉

 

Jestem bardzo ciekawa, jak podobał Wam się tego typu wpis i pod którymi punktami także możecie się podpisać? 🙂