Moje sposoby na zachowanie zdrowia i dobrego sapomoczucia

with Brak komentarzy

sposoby na zdrowie

 

Chyba nie ma na świecie osoby, która nie chciałaby cieszyć się się dobrym zdrowiem i sprawnością jak najdłużej. Wszyscy wiemy jednak, że wymaga to sporo pracy, wysiłku i zaangażowania. Nie ma idealnej recepty, ani tej jednej, najlepszej rzeczy, którą możesz zrobić dla siebie raz, a później odpuścić.

Dbanie o zdrowie często wydaje się czymś bardzo trudnym, równoznacznym ze zmianą całego swojego życia w jednej chwili. I z tego powodu tak trudno jest nam się za to zabrać.

Jednak tak naprawdę, w dążeniu do zachowania zdrowia znaczenie ma tutaj to, co robimy na co dzień. Nic nie dzieje się tutaj z dnia na dzień. Na efekty musimy trochę poczekać, jednak wszystkie te drobne nawyki w rezultacie składają się w jedną całość. Czyli zdrowe i sprawne ciało oraz dobre samopoczucie.

Dziś opowiem Wam trochę o tym, jakie nawyki wypracowałam w sobie przez ostatnie lata i co robię na co dzień aby jak najbardziej zadbać o siebie i mieć poczucie, że robię dla siebie to, co najlepsze.

 

Regularny ruch

 

Od kiedy odkryłam jaki rodzaj aktywności lubię najbardziej, nie wyobrażam sobie już mojego dnia bez jakiejkolwiek dawki ruchu. Obecnie wygląda to mniej więcej tak, że staram się ćwiczyć 5-6 razy w tygodniu. Najczęściej rano, zaraz po przebudzeniu, na czczo, jedynie po wypiciu szklanki wody z cytryną. Wtedy ćwiczy mi się najlepiej, a taki poranny rozruch to dla mnie cudowna dawka energii na cały dzień. Moje treningi to zwykle pilates lub joga, nie mam więc potrzeby, aby jeść cokolwiek przed rozpoczęciem. Do każdego treningu dodaję też zawsze 2-3 ćwiczenia mięśni dna miednicy i zawsze pamiętam o ich rozluźnieniu na koniec.

Długość ćwiczeń jest różna, czasem jest to godzina, a czasem 15 minut. Zależy to od tego ile mam rano czasu i na ile mam danego dnia ochotę. I to drugie, to dla mnie akurat najważniejsze kryterium. Nigdy nie zmuszam siebie i swojego ciała do czegoś, na co nie mam w danej chwili ochoty. Bardzo długo tak robiłam i teraz już nie chcę. Jestem zdania, że nasze ciało jest naszym najlepszym trenerem, trzeba go tylko wysłuchać 🙂 Ale to już temat na osobny artykuł.

Jeśli macie ochotę poczytać o moim podejściu do ćwiczeń, dajcie znać, a na pewno coś na ten temat napiszę 🙂

Poza porannymi ćwiczeniami, staram się także ruszać jak najwięcej w ciągu dnia. Druga moja ulubiona aktywność to jazda na rowerze i spacery i to staram się robić jak najczęściej. Teraz, kiedy, robi się coraz cieplej, rowerem dojeżdżam do szkoły, pracy i wszędzie tam gdzie to możliwe. Jeśli jadę autobusem, w drodze powrotnej do domu, wysiadam przystanek wcześniej (tak, naprawdę to robię 😉 )

Mam też taką zasadę, że jeżeli miejsce do którego się wybieram jest oddalone o mniej niż 2 kilometry – idę piechotą, do 5 kilometrów – jadę rowerem. No chyba, że bardzo się spieszę lub na zewnątrz panuje śnieżyca, wtedy odpuszczam sobie ten dodatkowy ruch i jadę samochodem lub autobusem. Z samochodu korzystam ostatnio bardzo rzadko, jedynie podczas dalszych wyjazdów poza miasto lub dużych zakupów.

Dodatkowo staram się dodawać ruch wszędzie gdzie tylko się da i pilnuję, aby podczas pracy przy komputerze minimum co godzinę robić sobie przerwę i chwilę się poruszać. Nie zawsze o tym pamiętam, zwłaszcza kiedy wpadnę w wir pisania, i to jest jedna z rzeczy, nad którą muszę jeszcze popracować.

 

Zdrowe odżywianie

Bardzo zwracam uwagę na to co jem i nie wrzucam w siebie byle czego. Moje ciało to nie śmietnik więc nie ma w nim miejsca na śmieciowe jedzenie. Nie na darmo mówi się, że jesteś tym, co jesz.

Oczywiście od czasu do czasu zdarzają się odstępstwa od normy jednak nawet jeśli jem coś nie do końca zdrowego, zawsze staram się wybierać tego jak najzdrowszą wersję. Główna zasada jest taka, że 80% tego, co jem jest zdrowe, 20% to drobne grzeszki. Kiedy pozwolę sobie na zbyt dużo jedzenia kiepskiej jakości bardzo szybko to odczuwam w postaci gorszego samopoczucia zarówno fizycznego jak i psychicznego. Zdrowe posiłki zwyczajnie dodają nam energii i siły do działania.

Praktycznie wszystkie posiłki przygotowuję sama w domu, całkowicie wyeliminowałam żywność przetworzoną  i nigdy, ale to nigdy nie wychodzę z domu bez śniadania. Kiedyś notorycznie nie jadałam śniadań, teraz jest to dla mnie najważniejszy posiłek dnia i praktycznie nie zdarza mi się go opuścić. Kiedy dochodzi do takiej sytuacji, że nie mam czasu lub możliwości zjedzenia czegoś rano, mój dzień można spisać na straty 😉 Mam wtedy zły humor, zero energii i nie potrafię na niczym się skoncentrować.

W ciągu dnia staram się jeść regularnie, wtedy kiedy jestem głodna, co daje jakieś 4 posiłki dziennie. W mojej diecie podstawą są warzywa, które uwielbiam i potrafię przyrządzić z nich praktycznie wszystko. Moja miłość do warzyw i owoców bardzo ułatwia zdrowe odżywianie. Nie mam poczucia, że do czegokolwiek się zmuszam, ja to zwyczajnie lubię.

Nie jestem zwolenniczką eliminacyjnych diet bez jakichkolwiek podstaw zdrowotnych, ale jedyne czego od kilku lat nie jem, a raczej nie piję, to mleko krowie, które powodowało u mnie problemy trawienne.

Poza tymi kilkoma wyjątkami staram się, żeby moja dieta była przede wszystkim różnorodna. Jem wszystko, jednak  z umiarem i myślę, że to jest klucz do zdrowego odżywiania. I wytrwania w nim przede wszystkim.

 

Ograniczenie cukru

Słodycze to moja największa słabość. Odkąd pamiętam uwielbiałam wszystko, co słodkie i czekoladowe. Także odkąd pamiętam próbowałam z tym moim małym nałogiem walczyć. Czasem nawet udawało się odstawić słodycze na kilka tygodni. Po to żeby później nadrobić podjadanie z nawiązką. W końcu przyznałam się, sama przed sobą, że nic z tym nie mogę zrobić i dałam sobie spokój. Nadal miałam jednak w głowie myśl, że cukier jest największym wrogiem zdrowego stylu życia.

Wszystko zmieniło się kiedy kilka miesięcy temu trafiłam na Program Wsparcia “Uwolnij się od słodyczy i cukru” Justyny Markowskiej. Justyna jest psychodietetykiem i w swojej pracy pomaga kobietom skutecznie przejść przed odwyk od cukru na ich własnych zasadach, nawet jeśli nie wierzą, że to możliwe.

Sama do programu podchodziłam dość sceptycznie, nie sądziłam, że może mi pomóc. Postanowiłam jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i zaryzykowałam.

Czy program sprawił, że odstawiłam słodycze całkowicie, a widok leżącej obok czekolady nie robi już na mnie żadnego wrażenia? Nie. Dał mi jednak coś znacznie lepszego. Dzięki programowi wsparcia Justyny, zmieniłam swoje nastawienie i podejście do słodyczy o 360 stopni!

Od początku wiedziałam, że całkowita rezygnacja ze słodyczy nie jest dla mnie. Nie lubię takich ograniczeń i chcę sama decydować o tym, co jem, a czego nie. Moim największym problemem było to, że traktowałam słodycze jako moją jedyną przyjemność i coś co mi się po prostu należy. Bo na przykład miałam kiepski dzień, zły nastrój lub byłam zwyczajnie zmęczona. Lub właśnie zaczął się mój okres. O tak, wszyscy przecież wiedza, że w te dni czekolada należy się każdemu! Wszystko to, traktowałam jako powód do zjedzenia czegoś słodkiego. I pisząc “czegoś” nie mam tutaj na myśli dwóch kostek czekolady. Raczej tabliczkę lub dwie.

Program pomógł mi odkryć moje przekonania o słodyczach (często nie zdajemy sobie sprawy, że w ogóle takie mamy).

Nauczyłam się także jak z tymi przekonaniami walczyć.

Znalazłam kilkadziesiąt (!) sposobów na poprawę nastroju i relaks, które nie mają nic wspólnego z jedzeniem.

Przypomniałam sobie co, tak naprawde, sprawia mi prawdziwą przyjemność.

Nauczyłam się, jak radzić sobie w kryzysowych sytuacjach, jak np. odmawianie zjedzenia czegoś na rodzinnych spotkaniach, czy ogromna ochota na słodycze tuż przed okresem.

Ustaliłam własne zasady odnośnie tego, kiedy i jakie słodyczę chcę jeść i ich się trzymam.

Słowo CHCĘ jest tutaj kluczowe. Bo tak, nadal jem słodycze. Robię to jednak tylko wtedy, kiedy sama, racjonalnie podejmę taką decyzje, że chcę daną rzecz zjeść. Nie rzucam się już na nie impulsywnie, jak kiedyś, i potrafię skończyć wtedy, kiedy tak zadecyduję. Nauczyłam się, że istnieje coś pomiędzy objadaniem się przez cały dzień z powodu gorszego nastroju, a całkowitym wyeliminowaniem słodyczy ze swojego życia.

 

Teraz i Ty możesz to zrobić. Dziś ruszyła sprzedaż kolejnej edycji programu wsparcia “Uwolnij się od podjadania słodyczy i cukru”, która potrwa 7 dni (7-14 maja 2018).

Program startuje 21 maja, trwa 30 dni i odbywa się w całości online. W tym czasie, na specjalnej platformie, codziennie znajdziesz materiały, zadania, garść porad i wszystko to, czego potrzebujesz, aby skończyć z cukrem i słodyczami.

Dodatkowo otrzymasz dostęp do tajnej grupy na Facebooku, w której Justyna codziennie wspiera i motywuje do działania. Co tydzień, przez cały czas trwania kursu, będę odbywały się tam także spotkania na żywo. Do wyboru masz trzy warianty cenowe, a szczegółowe informacje na temat programu znajdziesz na tej stronie.

 

słodycze

 

Dołącz do programu wsparcia “Uwolnij się od słodyczy i cukru” i odbierz mój Zestaw ćwiczeń rozluźniających!

Jeśli zdecydujesz się wziąć udział w programie wsparcia Justyny, kupując go przez ten link*, otrzymasz dodatkowo zestaw ćwiczeń rozluźniających, który pomoże Ci się zrelaksować i odciągnie Twoją uwagę od podjadania i słodyczy.

 

W zestawie znajdziesz:

– 20 ćwiczeń rozluźniających całe ciało, które możesz wykonać w dowolnym momencie,

– techniki, które pomogą Ci zmniejszyć bóle miesiączkowe

– skupisz się na oddechu i relaksie,

– zadbasz o swoją kobiecość, relaksując dno miednicy.

 

Pamiętaj, że aby otrzymać Zestaw Ćwiczeń Rozluźniających, kurs musisz kupić klikając w ten link* lub w baner znajdujący się powyżej.

 

Naturalne kosmetyki

Często mówimy o tym jaki wpływ ma na nas to, co zjadamy. Rzadko jednak zwracamy uwagę na to, co nakładamy na naszą skórę i jak to wszystko na nas oddziałuje.

A warto zastanowić się nad tym, czym częstujemy swoją skórę kilka razy dziennie. Wraz z wieloma drogocennymi składnikami wnikają do naszego organizmu także te szkodliwe i dobrze mieć to na uwadze wybierając kosmetyki, które stosujemy na co dzień.

Sama kosmetykami naturalnymi zainteresowałam się jakieś dwa lata temu, kiedy stan mojej skóry ciągle pozostawiał wiele do życzenia, a wręcz się pogarszał. Wiecznie tłusta skóra i problemy z trądzikiem to była u mnie normalność. Krótko przed tym jak przeszłam na naturalną pielęgnację, moja skóra przestała tolerować wiele drogeryjnych kosmetyków. Nałożenie czegokolwiek na twarz kończyło się wysypką, zaczerwienieniem i pieczeniem.

I choć dojście do porozumienia z moją skóra wymagało sporo czasu, testów i zmarnowanych pieniędzy, to jej stan zmienił się praktycznie o 180 stopni. Teraz nie wyobrażam sobie powrotu do “zwykłych” kosmetyków. Czasem zdarza mi się ich użyć zwłaszcza, że w Norwegii niestety bardzo trudno kosmetyki naturalne dostać. Jednak są to sporadyczne sytuacje i nie robię z tego powodu tragedii.

 

Wysypianie się

O tym jak ważny, dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, jest sen napisano już wiele. Nie będę tego teraz powtarzać, ale mogę podpisać się rękami i nogami pod każdym punktem. Nie możemy w pełni zadbać o zdrowie, jeśli nasze nawyki związane ze snem pozostawiają wiele do życzenia.

Dla mnie sen to kolejny wyznacznik udanego dnia. Pierwszy to śniadanie 🙂 Regularny sen był dla mnie bardzo ważny odkąd tylko pamiętam. Potrzebuję około 6-7 godzin snu, aby wypocząć i zawsze bardzo tego pilnuje.

Lubię także wcześnie wstawać (zwykle między 6 a 6.30.). Długie wylegiwanie się w łóżku daje mi poczucie zmarnowanego dnia, dlatego dbam o to, aby kłaść się wystarczająco wcześnie. Poranki to dla mnie także najprzyjemniejsza część dnia i czas dla siebie. Dlatego tym bardziej dbam pilnuję tego, aby wstawać jak najbardziej wypoczęta.

Kiedy się nie wyśpię znów mam problemy z brakiem energii i koncentracją, a brak snu muszę później “nadrobić” w ciągu dnia.

Dlatego zawsze zachęcam każdego, kto chce bardziej zadbać o swoje zdrowie, aby w pierwszej kolejności zajął się swoim snem. Bez tego nigdy nie ruszysz dalej. Kiedy jesteś niewyspana łatwiej o rezygnację z ruchu i zjedzenie byle czego. Nie masz wtedy ani siły do ćwiczeń, ani energii na przygotowywanie zdrowych posiłków.

Oczywiście są w życiu sytuacje, kiedy nie możemy spać tyle ile chcemy i potrzebujemy jak np.  pierwsze miesiące życia dziecka. Jednak nawet wtedy można starać się aby nasz sen, mimo że krótki, był jak najbardziej wartościowy.

Bo tutaj nie liczy się nie tylko długość snu, ale także jakość. Bardzo fajny wpis o zdrowym śnie pojawił się ostatnio u Olgi z Make Happy Day i zachęcam Was do przeczytania.

 

Relaks i czas dla siebie

Odpoczynek to coś, o czym zapominamy w pierwszej kolejności. Kiedy obowiązki się nawarstwiają, doba wcale nie chce się wydłużyć, pierwsze z czego rezygnujemy to czas dla siebie. Zwłaszcza my, kobiety, mamy tendencję do odkładania siebie i swoich przyjemności na ostatni plan. Byle tylko zadbać o wszystko i wszystkich dookoła. A to już prosta droga do frustracji.

Zapominamy o tym, że nie jesteśmy  stanie zadbać o innych, jeśli nasze podstawowe potrzeby nie są zaspokojone. A odpoczynek taką potrzebą jest. To tak jak z zakładaniem maski w samolocie: najpierw zakładasz maskę sobie, dopiero swojemu dziecku. Martwa nikogo nie uratujesz. I naprawdę warto wziąć sobie te słowa do serca i choć odrobinę odpuścić.

Nawet w najbardziej intensywnym okresie naszego życia, jesteśmy w stanie znaleźć choć 10 minut, aby oderwać się od obowiązków i pomyśleć o sobie. Usiąść i wypić w ciszy kawę, czy spokojnie pooddychać, patrząc za okno.

Dla mnie czas na odpoczynek musi znaleźć się zawsze. Nie zawsze tak było, dlatego teraz tym bardziej staram się tego pilnować. Tym co relaksuje mnie najbardziej jest czytanie na to znajduję czas każdego dnia. Choćby tylko 15 min, ale codziennie. Bez książek moje życie nie istnieje 😉 Najczęściej czytam, wieczorem, już leżąc w łóżku. Zwykle około godziny, dopóki nie zasnę. Na dłuższe książkowe seanse mam czas w weekendy.

Relaks to także czas poświęcony na spacer, ćwiczenia, czy ten spędzony z rodziną, znajomymi. Warto jednak znaleźć także w ciągu dnia/tygodnia kilka chwil, aby pobyć sama ze sobą. Dla mnie, jako introwertyczki, najbardziej relaksujący jest właśnie taki czas w samotności.

Dlatego tak bardzo lubię moje poranki i wczesne wstawanie. Uwielbiam tę ciszę kiedy cały świat jeszcze śpi, nikt niczego ode mnie mnie chce, a ja mogę całkowicie skupić się na sobie. Polecam każdej z Was znalezienie takiego momentu w ciągu dnia, który będzie tylko dla Was.

 

Tak to u mnie wygląda. Bardzo lubię te moje codzienne nawyki. Cieszę się, że udało mi się je w sobie wypracować tak, że stały się czymś zupełnie naturalnym. Wierzę w to, że takie działanie krok po kroku prowadzi do czegoś większego i poprawia jakość mojego życia. Im więcej z nich uda mi się wykonać w ciągu dnia, tym większe mam poczucie, że był to udany dzień, a to daje ogromną motywację do dalszego działania. Warto tak działać w zgodzie ze sobą <3

 

Dajcie znać jak to u Was wygląda. Czy są takie rzeczy, które wykonujecie w ciągu dnia , które sprawiają, że macie poczucie zadbania o siebie, swoje zdrowie i dobre samopoczucie? A może cały czas pracujecie nad wyrobieniem jakichś nawyków?

 

*Link do Programu Wsparcia, zamieszony we wpisie, jest linkiem afiljacyjnym.