Tu i teraz – Listopad 2018

with Brak komentarzy

img_20181010_145825-01

Październik rozpieścilł nas słońcem i pięknymi kolorami. Listopad rozpoczął się w szarych barwach, ale to wcale nie odejmuje mu magii i uroku. Wieczory pod kocem z książką i gorącą herbatą w ręcę właśnie w listopadzie smakują najlepiej. Spacery w świetle latarni, świeczki w każdym kącie i to uczucie kiedy po długim dniu wracasz do ciepłego, przytulnego mieszkania, które pachnie domem, tak po prostu. Kradnę z tych dni ile tylko mogę, staram się celebrować każdą chwilę i cieszyć tym, że po prostu są. Drugiej takiej jesieni nie będzie, prawda?

 

Czytam…

Książkę za książką! Jesień to dla mnie zawsze wyjątkowy czas. Czas wyciszenia i poszukiwania relaksu. To właśnie o tej porze roku zaszycie się pod kocem z książką sprawia najwięcej przyjemności. Dlatego korzystam i czytam kiedy tylko mogę.

Stres kobiecy to pierwsza książka na temat stresu po którą sięgnęłam. Stało się tak z potrzeby poszerzenia trochę mojej wiedzy w tym temacie. W mojej pracy bardzo często spotykam się z problemami natury fizycznej, których podłoże leży w stresie właśnie. Wiele kobiet, które do mnie przychodzą, doskonale zdaje sobie z tego sprawę i często proszą o wskazówki jak sobie z przewlekłym stresem poradzić. Książka, o której wspomniałam pokazuje, że my, kobiety dwudziestego pierwszego wieku, stresujemy się nieco inaczej. O wiele więcej czynników ma na nas wpływ stresogenny. Potrzebujemy także innych sposobów, aby z nimi sobie poradzić. W książce mamy przedstawione kilka przykładów na to jak ze stresem sobie radzić, jednak moim zdaniem ten temat został przedstawiony dość wybiórczo, a na tym zależało mi najbardziej. Tak czy inaczej myślę, że warto przeczytać choćby po to, aby zdać sobie sprawę z czym musimy mierzyć się w obecnym świecie.

Siła nawyku. Dlaczego robimy to, co robimy i jak można to zmienić. Mam wrażenie, że tę książkę Charlesa Duhigga znają chyba wszyscy. Sama sięgnęłam po nią dopiero teraz i trochę żałuję, że tak późno. Autor pokazuje nam jak dokładnie działają nawyki, jaki mechanizm steruje naszymi mózgami i jak możemy nauczyć się nim zarządzać, aby czerpać korzyści z wytwarzania dobrych nawyków i pozbywania się tych, które nam nie służą. Opisany w książce mechanizm “zwyczaj – wskazówka – nagroda” to coś co może diametralnie zmienić nasze podejście do wprowadzania nawyków. Polecam każdej z Was jeśli pracujecie nad wypracowaniem konkretnych nawyków i wciąż nie wychodzi.

Lady Bits. Tę książkę zaczęłam czytać niedawno, ale czuję, że będzie to pozycja, którą powinna przeczytać każda kobieta. Książka, która w prosty sposób tłumaczy jak działa kobiece ciało, pozwala zrozumieć mechanizmy, które w nim zachodzą i jaki mają one wpływ na całe nasze funkcjonowanie. Autorka skupia się nie tylko no poprawie zdrowia w kontekście fizycznym, ale także tym umysłowym, czy duchowym. Znajdziemy tutaj sporo informacji o mięśniach dna miednicy i tego jak ogromne znaczenie mają one dla zdrowia kobiet. Mam wrażenie, że temat kobiecej fizjologii jest często traktowany jako wstydliwy, taki o którym nie mówi się głośno. A przecież jak inaczej możemy zrozumieć siebie jeśli nie mamy pojęcia co nami steruje? Ta książka może to podejście choć odrobinę zmienić.

Z nienawiści do kobiet to zbiór reportaży Justyny Kopińskiej, która znana jest z poruszania ciężkich, ale ważnych tematów, często zamiatanych pod dywan. Książka trudna, opisująca prawdziwe wydarzenia, o kobietach dla których nasz wymiar sprawiedliwości nie sprostał swojemu zadaniu. Dzięki działaniom Justyny, wielu przestępców poniosło zasłużoną karę.

Rzeczozmęczenie. Chyba nie ma wśród nas osoby, która od czasu do czasu nie czuje się przytołoczona nadmiarem rzeczy, które ją otaczają. Sama bardzo tego nie lubię, staram się na bieżąco pozbywać tego co zbędne a regularne czystki w moim domu to już stały element 🙂 w Książce autor przedstawia historie osób, dla których nadmiar posiadanych rzeczy stał się zagrożeniem zdrowia a także i życia. Bardzo otwiera ona oczy na to, jak bardzo stajemy się uzależnieni od rzeczy, od samego stanu posiadania. Książka zachęca też do skupienia się na doświadczeniu zamiast kupowaniu wciąż to nowych przedmiotów. To z niej dowiedziałam się o eksperymencie zaczerpniętym z książki  i filmu “Miliony Brewstera”, w których to główny bohater odziedzicza pokaźny spadek. Jednak warunkiem jego otrzymania jest to, że w ciągu roku wyda 3 miliony dolarów, nie kupując ani jednej rzeczy. Nie wchodzą w grę także inwestycje ani działalność charytatywna. Tylko doświadczenia. Ten eksperyment zainspirował mnie tak bardzo, że mam ochotę wypróbować go sama! Może nie na taką skalę, bo milionów do wydania to ja nie mam 😉 Ale może miesiąc wydawania pieniędzy tylko na to, co możemy doświadczyć, przeżyć? Bez przynoszenia do domu ani jednej rzeczy. To musi być coś pięknego!

 

O ile w ciągu dnia sięgam raczej po te bardziej wymagające pozycje, to w jesienne wieczory musi znaleźć się także miejsce na zatopienie się w pięknych opowieściach. Romanse, przygody, odrobina humoru. To coś, dzięki czemu moj dzień zawsze kończy się pozytywnym akcentem.

Z każdym oddechem to najnowsza powieść Nicholasa Sparksa, autora znanego z tworzenia najpiękniejszych historii miłosnych. Tym razem opowiada on o miłości dojrzałej, trudnych decyzjach podjętych bardziej z rozsądku. Kiedy bycie razem, dla niej, oznacza rezygnację z posiadania dzieci, a dla niego rozłąkę z synem. Serce nie zawsze idzie w parze z rozumem, a wybór może być bardzo trudny, zwłaszcza jeśli jesteśmy świadomi tego co mamy do stracenia.

Zacisze 13. Kolejna książka Olgi Rudnickiej, po którą sięgnęłam. Dwie przyjaciółki postanawiają wspólnymi siłami pozbyć się zwłok dwóch mężczyzn, które przypadkowo wpadły w ich ręce 😉 Olga Rudnicka jest z znana z pisania komedii kryminalnych i tym razem znów mamy do czynienia z dobrym humorem i ciekawą akcją. Idealna na luźny weekend. 

Zaklęci w czasie. Pierwszy raz poznali się kiedy on miał 36 lat a ona 6. Pobrali się kiedy on miał 31 lat a ona 23. Nierealne? A jednak 🙂 To wszystko dlatego, że Henry cierpi na chorobę genetyczną, która powoduje przemieszczanie się w czasie. Czy da się stworzyć szczęśliwy związek, kiedy nigdy nie wiesz gdzie i kiedy znajduje się właśnie Twój mąż? Jestem dopiero w połowie, ale już teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że warto.

 

Słucham…

Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia. Na tę książkę czaiłam się już od dłuższego czasu. Kiedy okazało się, że jest dostępna w mojej ulubionej aplikacji do słuchania audiobooków, nie czekałam już ani chwili. Książka to zbiór wywiadów przeprowadzony przez autorkę ze specjalistami z różnych dziedzin medycyny konwencjonalnej, ale też alternatywnej. Dzielą się oni, popartą dowodami, wiedzą na temat odżywiania, aktywności fizycznej, zielarstwa, genetyki, czy snu. Proponują proste wskazówki, jak możemy tę wiedzę zastosować w praktyce. Pokazują, że na człowieka warto spojrzeć jak na całość. Bo jesteśmy całością, ciałem ale też i duszą. Sama mocno wierzę w to, że na nasze zdrowie ma wpływ o wiele więcej czynników niż nam się wydaje, a zaniedbania natury duchowej nigdy nie pozostają dla nas bez znaczenia. Nie jestem zwolenniczką porzucania tradycyjnych metod leczenia na rzecz tych alternatywnych jednak myślę, że mogą one świetnie się uzupełniać.

 

Oglądam…

Wrócili moi ukochani Chirurdzy więc to im poświęcam niedzielne poranki.

Poza tym nie trafiłam ostatnio na nic wartego polecenia,a większość wolnego czasu i tak spędzam z książką. Może Wy podrzucicie pomysły na to co oglądać w te długie wieczory?

 

Chciałabym…

Popracować nad poprawą odporności. Mamy jesień, niedługo przyjdzie zima, czyli czas paskudny choróbsk. Zwykle nie choruje dużo, jednak raz, czy dwa razy w sezonie przyplącze się do mnie jakieś przeziębienie. W tym roku postawiłam sobie za cel tego uniknąć. Chociaż nie jestem pewna czy to tak całkowicie zależy tylko od nas 🙂 Pewne zmiany na pewno jednak nie zaszkodzą dlatego wprowadzam w tym roku odpornościową profilaktykę. W ruch poszły rozgrzewające zupy i inne dania, przyprawy takie jak czosnek, imbir, kurkuma, kiszonki, przyjmowanie witaminy D oraz codzienne spacery na świeżym powietrzu, niezależnie od pogody. A rano, zaraz po przebudzeniu, obowiązkowo ciepła woda z cytryną, imbirem i miodem. Na wiosnę dam Wam znać jak to się sprawdziło 😉

 

Potrzebuję…

Wynieść się z pracą z domu. Część z Was pewnie tego nie wie, ale nadal pracuję z domu właśnie. Tak zaczęłam moją działalność zaraz po przyjeździe do Norwegii i tak trwa sobie ona nadal. Na początku było to bardzo wygodne rozwiązanie i tak naprawdę jedyne na jakie mogłam sobie pozwolić. Umówmy się, że tuż po przeprowadzce do nowego kraju, generowanie dodatkowych kosztów w biznesie, który niewiadomo jak się rozwinie, to dość kiepski pomysł 🙂 Powoli jednak staje się to dla mnie coraz bardziej męczące, zwłaszcza że moja prywatność to dla mnie bardzo ważna kwestia, a zapraszanie niejako obcych osób do własnego mieszkania trochę się z tym kłóci. Do tego dochodzi także kwestia ograniczonego miejsca, a także i czasu pracy, który muszę dostosowywać do pracy mojego męża. A ten często jest różny.

Mam nadzieję, że rok 2019 będzie czasem mojego przejścia „na swoje” 😉

 

 

Czekam na…

Wyjazd do Polski, który planujemy na Święta. Bilety czekają kupione już od początku października, a ja naprawdę nie mogę się tego wyjazdu doczekać. Co w moim przypadku jest dość niezwykłym zjawiskiem bo na co dzień za Polską szczególnie nie tęsknię. Ostatni raz rodzonę odwiedzaliśmy w maju i te ponad pół roku to chyba dla mnie taka granica 🙂

 

Planuję…

Listę przeżyć listopada. Miesiąc temu pisałam Wam o tym co planuję na październik i taka lista pomysłów bardzo Wam się spodobała. Ja także bardzo lubię taką formę planowania, na której znajdują się nie tylko obowiązki, ale i przyjemności. Mam mocne postanowienie, aby moje planowanie miesiąca zaczynać od przyjemności właśnie i dopiero wokół tego tworzyć listę codziennych zadań do wykonania. Zobaczymy jak to się uda :).

Moja lista przeżyć to takie drobne rzeczy, które staram się wplatać w swoje dni. Takie pierdoły, można by powiedzieć, ale czy to nie z tych pierdół właśnie, składa się nasze życie? Ja wierzę, że tak dlatego robię sobie to piękne życie. Teraz!

Jeśli chodzi o listę październiką to oczywiście nie wszystkie moje plany zostały wykonane, ale też nie traktuje tego jak sprawy życia i śmierci. To ma być przyjemność po prostu.. Doskonale jednak zdaję sobie sprawę, że gdybym nie zaplanowała ich w taki sposób właśnie, żaden z nich by się nie odbył.

I tak oto było jesienne gotowanie, z dynią w roli głównej, codzienne spacery bez względu na pogodę, wieczór gier planszowych, maraton filmów na podstawie książek Nicholasa Sparksa. Znalazł się także czas na wirtualne porządki, odkładane od dobrych kilku(nastu) miesięcy. To co się nie udało to codzienne robienie zdjęć, niestety wciąż zapominam o wyciągnięciu telefonu w odpowiednim momencie, za bardzo pochłania mnie to co dzieje się w rzeczywistości. Zrobiliśmy jednak nasze coroczne zdjęcie w tym samym miejscu i tej samej porze iz tego bardzo się cieszę. Nie zaczęłam także malować obrazu po numerach, ale to dlatego, że wciąż do mnie nie dotarł. To zadanie przekładam więc na listopad. Co poza tym znajdzie się na mojej listopadowej liście przeżyć?

  • Wieczorny spacer przy świetle lamp (już odhaczone i to no nie raz!)
  • Poranny spacer, jeszcze przed śniadaniem
  • Wyzwanie “Piszę codziennie”, dzięki któremu chcę popracować nad ulepszeniem mojego pisania
  • Sesja zdjęciowa na Instagram, ponieważ mój kanał często leży odłogiem z braku dobrego zdjęcia właśnie
  • Upiekę szarlotkę i  ciasto ze śliwkami, niezmiennie kojarzą mi się z jesienią
  • Namaluję obraz
  • Segregacja zdjęć, czyli wirtualnych porządków ciąg dalszy i przygotuję do wywołania
  • Miesiąc bez słodyczy. Sklepowych. te domowe się nie liczą 😉 Tebn punkt zaczęłam  realizować już w październiku i za mna aż 18 “czystych”dni. Duma mnie rozpiera!
  • Książkowe zakupy (wyjazd do Polski coraz bliżej, a moja lista wciąż się wydłuża :))
  • Zamówię nowe gry planszowe
  • Obejrzę “Przeminęło z wiatrem” i “Śnaidanie u Tiffaniego”, klasyki, które zawsze chciałam obejrzeć, ale nigdy nie było na to dobrego momentu. Nie będzie chyba lepszego czasu niż deszczowa jesień 🙂 Przeminęło z wiatrem to jedna z moich ulubionych książek i nie mam pojęcia dlaczego nie objerzałam jeszcze filmu. “Śniadania…” natomiast nie znam wcale, a ponoć warto.
  • Przeczytam jedną świąteczną książkę. Tak, to już ten moment kiedy mam ochotę czytać takie rzeczy!
  • Maraton filmów o Harrym Potterze. To takie moje (nie)guilty) pleasure, na które od czasu do czasu sobie pozwalam 😉 Trzy części już za mną.

Ja moją listę ustawiłam jako wygaszacz egkanu w telefonie, dzieki temu mam ją zawsze na oku 🙂

 

Polecam…

Ewelina obala mit stresu, jako czynnika, który zagraża naszemu zdrowiu. To dosyć kontrowersyjne, ale jednak ciekawe podejście i choć nie ze wszystkim do końca się zgadzam, to z pewnością przetestuję model radzenia sobie ze stresem, o którym pisze Ewelina.

Z kolei Ola, czyli Pani swojego czasu, obala 7 mitów dotyczących zarządzania czasem. Chyba każda z nas ma swoje przekonania na ten temat i zdecydowanej większości z nich warto się pozbyć.

U Edyty wystartował właśnie C U D O W N Y projekt Oczytane dzieci”. Jeśli jesteście mamami, to dołączcie koniecznie, ponieważ nie ma chyba nic piękniejszego niż pokazanie dziecku magii, która kryje się w książkach.

Natalia podpowiada co jeść, aby wzmocnić swoją odporność. W sam raz na jesienne słoty, walkę z przeziębieniem, czy spadkiem energii.

Agnieszka z kolei, porusza bardzo ważny temat ciąży pozamacicznej. Sytuacja, która jej się przydarzyła jest bardzo przykra i jeszcze bardziej skłania do tego, aby uczyć się obserwować swoje ciało, być wyczulonym na jego reakcje. Ku przestrodze, dla każdej z nas.

 

Ostatnio na blogu

Jak wzmacniać brzuch bez brzuszków? – czyli praktyczne uzupełnienie tekstu o tym, dlaczego brzuszki nie działają. Teraz już nie ma wymówek 🙂

50 faktów o mnie na 2. urodziny bloga – w październiku blog obchodził swoje drugie urodziny i z tej właśnie okazji podzieliłam się z Wami odrobinę bardziej prywatnymi informacjami na mój temat.

 

Czuję, że piękny będzie ten listopad!