Tu i teraz – sierpień 2018

with Brak komentarzy

img_20180825_155336

Wracam dziś do Was z kolejnym postem z serii “Tu i Teraz”. Jeszcze nie tak dawno temu mówiłam Wam, że chyba zrezygnuję z ich publikowania, a tu taka niespodzianka. Również dla mnie.

Czasu na samo pisanie nie mam ostatnio zbyt wiele, więc kiedy już go wygospodaruję, wolę zająć się przygotowywaniem merytorycznych artykułów. Jednak pisanie takich postów wymaga naprawdę dużo wysiłku i pracy z mojej strony. Nie jest łatwo w prosty sposób przekazać rzeczy często skomplikowane.

Posty takie jak ten, są dla mnie odskocznią od tych trudnych tematów. A dla Was, mam nadzieję, odrobiną inspiracji. Dzięki nim, możecie też troszkę lepiej mnie poznać, zajrzeć niejako “za kulisy”. Dlatego postanowiłam wrócić z serią “Tu i teraz” na blog i zobaczyć dokąd nas to tym razem zaprowadzi 🙂

 

Czytam…

Ostatnie tygodnie były dla mnie świetne czytelniczo. Przeczytałam mnóstwo książek i za moment o kilku z nich Wam opowiem.

Pierwsza z nich to W drodze do istoty kobiecości kobiecościPokazywałam wam tę książkę jakiś czas temu na Instagramie. Jest to jedna z niewielu pozycji na temat kompleksowego dbania o dno miednicy. Znajdziecie w niej 49-dniowy program, który realizujecie dzień po dniu. Opiera się on na metodzie BeBo, która jest najbardziej znaną i skuteczną metoda pracy z mięśniami dna miednicy. 

Rozejście mięśnia prostego brzucha, Katy Bowman. Książkę również pokazywałam  na Instagramie. Jest to nowość i pierwsza w Polsce książka na temat rozejścia mięśni brzucha. Cieszę się, że udało się tę pozycję wydać na polskim rynku bo uważam, że bardzo czegoś podobnego nam brakowało. Na temat rozejścia krąży w internecie wiele mitów, sprzecznych informacji lub wręcz całkowity ich brak. Sama staram się przekazywać Wam rzetelną wiedzę na ten temat (tutaj znajdziesz wszystkie artykuły), ale wiem, że to wciąż za mało.

W ramach troszkę luźniejszej lektury czytam Drugi przekręt Natalii i Do trzech razy Natalie, Olgi Rudnickiej. To lekkie komedie z nutką kryminału w tle. Pierwszą część serii (Natalii 5) czytałam kilka lat temu. Po dwie kolejne sięgnęłam teraz, niejako zmuszona przez los. Kilka tygodni temu mój czytnik e-booków zakończył swój żywot, a mnie zabrakło czegoś luźniejszego do poczytania. Większość powieści kupuję w formie ebooków właśnie. Wybrałam się więc do biblioteki po coś w języku angielskim, a tam zaskoczenie – odkryłam pełną półkę książek w języku polskim. Wróciłam więc do domu z kolejnymi częściami przygód sióstr Sucharskich i nie zawiodłam się. Polecam jeśli macie ochotę trochę się rozerwać 🙂

 

Słucham…

W tej chwili nie słucham niczego konkretnego, ale nie znaczy to, że nie mam nic wartego polecenia. Przez ostatnie kilka tygodni namiętnie słuchałam audiobooków Diany Gabaldon, z serii “Obca”. Kto oglądał Outlandera ten wie 🙂

Do tej pory przesłuchałam 3 części i narazie robię sobie przerwę bo czuję lekki przesyt. Po obejrzeniu serialu (który z całego serca polecam!) bardzo chciałam przeczytać książki, na podstawie których powstał. Nie mogłam jednak doczekać się aż dotrą do mnie z Polski, sięgnęłam więc po audiobook. Kolejne części chcę przeczytać w wersji papierowej bo to zbyt przyjemna lektura 🙂

Tak już mam, że czasami książka jest dla mnie zbyt dobra, aby “tylko” jej słuchać. Tutaj poszłam na kompromis bo fabułę znam z serialu, ale kolejne już czekają na mnie w Polsce i nie mogę się doczekać aż wpadną w moje ręce.

 

Oglądam…

Niedawno skończyliśmy oglądać drugi sezon Opowieści Podręcznej. Dla mnie ten serial to sztos! Jeśli jeszcze, jakimś cudem, nie widziałyście, koniecznie musicie to nadrobić.

Jakiś czas temu wybrałam się do kina, na komedię Spy who dumped me. Mimo, że byłam dość sceptycznie nastawiona (nie przepadam za tym gatunkiem bo trudno znaleźć coś co naprawdę bawi, namówiła mnie koleżanka), ale muszę przyznać, że bawiłam się rewelacyjnie! Były nawet momenty, w których nie mogłam przestać się śmiać. Idealny na luźny wieczór. No i w filmie gra Sam Heughan, czyli Jamie z Outlandera! Chyba nie muszę nic więcej mówić 🙂 

 

Czuję się…

Śwetnie! Jestem bardzo szczęśliwa ponieważ w końcu pożegnałam spory blogowy kryzys. Złożyło się na to więcej różnych wydarzeń w ostatnim czasie, ale to właśnie brak chęci do pisania i tworzenia tego miejsca dały mi mocno popalić. Wcześniej takie momenty też się zdarzały oczywiście, ale szybko je od siebie oddychałam i robiłam swoje. Teraz już widzę, że nie tędy droga.

Cieszę się także z tego, że zdecydowałam się na krótki urlop od blogowania bo teraz wróciłam z nową energią i chęcią do działania. Której mam nadzieję wystarczy na dłużej. To była dla mnie ważna lekcja i teraz już wiem, że z pustego i Salomon nie naleje.

Przyznam się Wam szczerze, że w ciągu tych kilku dni wiele razy myślałam o tym, żeby do blogowania już nie wracać. No bo jak, skoro za każdym razem, kiedy siadam do klawiatury nie potrafię napisać nawet jednego zdania?

Cieszę się z powrotu do pisania bo dopiero teraz zauważam jak bardzo mi tego brakowało.

 

Chciałabym…

Troszkę inaczej podejść do mojego blogowania. Wiążę się to bardzo z poprzednim punktem. Podczas tego czasu, kiedy zupełnie odstawiłam bloga na bok, miałam sporo przemyśleń i refleksji. Jak już wspominałam na początku tego posta, chciałabym, aby pojawiało się tutaj więcej artykułów o luźniejszej tematyce. Regularnie będa pojawiać się więc posty takie jak ten, ale też recenzje książek, czy inne moje przemyślenia. Taki przynajmniej jest mój plan.

Sama lubię czytać takie artykuły na innych blogach, ale do mojego wciąż jakoś mi to nie pasowało. Miałam wrażenie, że nie ma tutaj miejsca na luźne posty o codziennym życiu. Że to mało profesjonalne, jeśli chcę, aby mój blog był blogiem eksperckim. Choć za eksperta wcale się nie uważam.

Jednak doszłam do wniosku, że w sumie to dlaczego nie? To moje miejsce i mogę sama decydować o tym, co chcę tutaj publikować. Dla mnie takie artykuły to odskocznia i sposób na wyrażenie myśli. Więc będę je pisać. A jeśli komuś to się nie spodoba? No cóż, wcale nie musi czytać.

Chciałabym też inaczej podejść do czasu, który poświęcam na bloga i media społecznościowe. Tych drugich czasem jest zbyt dużo i to mam do poprawki. Ale też to, jak pracuję nad kolejnymi wpisami. Zwykle siadam do pisania kiedy mam wolną chwilę i jest to dość chaotyczne bo nie zawsze wiem, kiedy będę taką chwilę miała. Często marnuję wtedy sporą część czasu na rzeczy mniej istotne. W rezultacie mam kilka rozgrzebanych artykułów, a na blogu dalej hula wiatr bo nadal nic nie jest skończone i gotowe do opublikowania. Koniecznie do zmiany!

 

Pracuję nad…

Sobą. Nad odpuszczaniem sobie samej, olewaniem pewnych spraw, lepszym zadbaniem o siebie i niedopuszczania do takiego spadku energii jak ostatnio. O wiele lepiej funkcjonuję kiedy mam czas na odpoczynek, ruch i dobre jedzenie. To jest w tym momencie mój priorytet. To są podstawy i wiem, że bez nich nie ruszę dalej. Pracuję więc nad tym, aby przywołać siebie do porządku i wrócić do dobrych nawyków, które ostatnio troszkę odpuściłam.

I ja wiem, że gorsze momenty zdarzają się każdemu i trzeba sobie na nie pozwolić. Jednak  nie jest dobrze, kiedy te gorsze dni zdarzają się kilka razy w tygodniu. Dla mnie to już wyraźny sygnał, że coś jest nie tak, że coś zaniedbałam. Teraz te sygnały zignorowałam i niedobrze się to dla mnie skończyło.

 

Potrzebuję…

Wybrać się na ciuchowe zakupy. Zbliża się zima, a moja cieplejsza garderoba zdecydowanie wymaga odświeżenia. Jest to dla mnie nie lada wyzwanie bo zakupów szczerze nie znoszę! Zwykle staram się robić je tylko kilka razy w roku i kupić jak najwięcej rzeczy, których potrzebuję. Ale i tak przyda się tutaj dawka dodatkowej motywacji, aby w końcu się za to zabrać. Szczerze podziwiam dziewczyny, które potrafią długie godziny spędzać w galeriach handlowych na wybieraniu ciuchów. Ja zawsze mam wtedy w głowie przynajmniej 100 ciekawszych rzeczy, które mogłabym w tym czasie robić 🙂

 

Czekam na…

Jesień! Tak na jesień, dobrze widzicie. Uwielbiam tę porę roku. Ja właściwie uwielbiam każdą porę roku. To co lubię najbardziej w naszej strefie klimatycznej, to tę zmienność właśnie. Dlatego każda nadchodząca pora roku jest dla mnie piękna i czekam na nią z wytęsknieniem. Bo każda ma swój niepowtarzalny urok.

A jesień to dla mnie czas na grube, wełniane swetry, gorąca herbatę (której wiosną i latem nie piję wcale).

Czytanie pod kocem (Harry Potter!<3), kiedy na dworze już ciemno, mimo, że dopiero popołudnie, a pokój rozjaśnia tylko mała lampka.

Serialowe maratony, urządzane razem z M. Wtedy właśnie smakują najlepiej, bez tego wewnętrznego uczucia, że na zewnątrz tak ładnie i jednak pasowałoby wyjść z domu choć na chwilę 😉

Tak, zdecydowanie czekam na tę jesień!

 

Polecam…

Jak widzicie pojawia się tutaj nowa kategoria, której do tej pory w Tu i Teraz nie było. Pomyślałam, jednak, że warto byłoby dzielić się z Wami także wartościowymi rzeczami, na które trafiam w internecie. Mam kilka stron, które śledzę regularnie, na inne trafiam przypadkiem, ale często są to bardzo inspirujące i troszkę dające do myślenia treści. Dlaczego by więc nie puścić ich dalej? Choćby po to, aby wesprzeć ich autorki (bo w większości są to dziewczyny) i podzielić się tym co wartościowe i dobre <3

Łapcie więc sierpniowe polecajki.

  • Jeśli bliska jest wam idea #zerowaste to koniecznie zajrzyjcie do Olgi, która podzieliła się 50(!) sposobami na to jak ograniczyć wytwarzane przez nas śmieci. Wiele z tych sposobów znam i stosuję na co dzień, ale sporo z nich było dla mnie inspiracją do wprowadzenia kolejnych. 
  • Asia zastanawia się z kolei, czy #zerowaste to krok ku lepszej przyszłości, czy może jednak zwykła moda, która, jak każda, szybko przeminie?
  • U Natalii dowiecie się czy joga w czasie ciąży to dobry pomysł?
  • U Klaudii o tym jak nie zwariować w świecie nastawionym na ciągłą produktywność i osiąganie sukcesu za sukcesem.
  • Z kolei Edyta Zając, opowiada, że agresja może kryć się także w słowach. Do przeczytania obowiązkowo. Dla każdego.

 

Fajny ten sierpień!