Tu i teraz – Wrzesień 2017

with 1 komentarz

tu i teraz wrzesień 2017

 

Chyba nie będę zbyt oryginalna, jeśli napiszę: kiedy to zleciało? 😉 Ale naprawdę nie mam pojęcia jak to możliwe, że mamy już prawie październik. Przecież dopiero co zaczął się nowy rok, a tu  niedługo będziemy się z nim żegnać.

Wrzesień był dla mnie dosyć dziwnym miesiącem. Niby sporo się działo, ale tak naprawdę mam poczucie, że ten czas trochę przeleciał mi przez palce. No cóż, czasem i tak musi być, ale to nie znaczy, że nie działo się kompletnie nic.

Zapraszam Was dziś serdecznie na wrześniowe tu i teraz.

 

Czytam…

Zaginięcie” Remigiusza Mroza. To druga część serii o Chyłce i Zordonie i muszę przyznać, że czyta się ją świetnie. O tym, że powieści Mroza są warte przeczytania słyszałam już jakiś czas temu, ale dopiero niedawno udało mi się po nie sięgnąć. I jak do tej pory nie zawiodłam się. Książka opowiada o parze prawników, którzy bronią małżeństwa oskarżonego o zabicie swojej 3-letniej córki. Cała historia, choć widać w niej nieco niedociągnięć, potrafi nieźle wciągnąć, i czyta się ją bardzo szybko. Jako, że ostatnimi czasy mam przesyt wszelkiego rodzaju rozwojowych czy zawodowych książek, lekkie kryminały to coś, czego mi teraz potrzeba.

Poza tym, mam pojęcia jak to się stało, ale w tym miesiącu udało mi się przeczytać jedynie dwie (!) książki. Dla mnie, jako zapalonej książkoholiczki, to wręcz tragiczny wynik 😉 . Dlatego w najbliższym czasie mam zamiar nadrobić zaległości i czytać ile tylko się da. Długie jesienne, wieczory nadają się do tego idealnie, a nic nie relaksuje mnie bardziej niż czytanie właśnie.

 

Słucham…

To już kolejny raz kiedy nie mam kompletnie niczego, co mogłabym Wam polecić do posłuchania. Miałam kilka podejść do różnych audiobooków, ale żaden z nich nie zainteresował mnie na tyle, aby go skończyć.

O ile kiedy czytam, nie lubię porzucać rozpoczętych książek (choć ostatnio robię to coraz częściej ze względu na ograniczony czas), to słuchaczka ze mnie raczej trudna 😉 A to tematyka nie ta, a to głos lektora mi nie podszedł. Bywa też tak, że porzucałam słuchanie, ponieważ książka wydaje mi się zbyt dobra, żeby “tylko” jej słuchać. W takim wypadku zdecydowanie wolę ją przeczytać i skupić się bardziej na treści. Dajcie znać, czy i Wy macie podobnie 😉

 

Oglądam…

W ostatnich tygodniach, na ekranie,  króluje u nas “Gilmore girls”, serial popularny w latach 90-tych. Nie wiem, czy to już starość, czy udzieliła mi się jakaś jesienna nostalgia, ale ostatnio ogromną przyjemność sprawia mi taka podróż w przeszłość. Cudownie jest cofnąć się do dawnych czasów i przypomnieć sobie rzeczy, które cieszyły nas w dzieciństwie. A “Gilmore girls” to właśnie jedna z takich rzeczy. Zaraz obok Harrego Pottera i Jeżycjady 😉

 

Uczę się…

Oprócz ciągłego szlifowania języka, nie uczę się w tej chwili niczego konkretnego. Ten rok (poprzedni zresztą też) był dla mnie dosyć intensywny pod względem różnych wydarzeń i szkoleń. Nie tylko tych związanych z pracą, ale także z blogiem i działaniem w mediach społecznościowych. Od jakiegoś czasu czuję, pewnego rodzaju, przesyt nowych wiadomości i chyba potrzebuję teraz czasu, żeby sobie  to wszystko w głowie poukładać i przetworzyć zanim zabiorę się za coś nowego.

W tej chwili chcę jedynie pracować nad tym, co już wiem i potrafię i wykorzystać te umiejętności jak najlepiej. Pod względem nauki, końcówka roku będzie więc dla mnie raczej spokojna i leniwa. A przynajmniej chciałabym żeby taka była, bo tego chyba mi teraz najbardziej potrzeba.

 

Pracuję nad…

Prezentem dla Was z okazji pierwszych urodzin bloga 🙂 Już w październiku blog będzie miał rok i z tego powodu chciałabym przygotować dla Was coś specjalnego. Pewien pomysł chodzi mi po głowie, ale chcę się jeszcze w tej kwestii upewnić i to Was poprosić o pomoc.

Także jeśli jesteście ciekawe i chcecie mieć w powstaniu prezentu swój udział, to zachęcam do otwarcia jutrzejszego newslettera, bo to właśnie tam będę prosić Was o radę 🙂

Jeśli jeszcze nie ma Was na mojej liście, a chciałybyście być, to zapisać można się o tutaj.

 

Cieszę się z…

Naszego wyjazdu na Geirangerfjord <3 Na dłuższe wakacje niestety nie mogliśmy sobie w tym roku pozwolić, ale za to udało nam się zaliczyć kilka krótkich, weekendowych wyjazdów, które równie dobrze ładowały baterie.

We wrześniu spędziliśmy weekend nad jednym z norweskich fiordów, Geirangerfjord. I był to cudowny weekend bo zobaczyć tak piękne miejsce to coś naprawdę niesamowitego! Zaliczyliśmy rejs promem wgłąb fiordu, a także podziwiliśmy go z tarasu widokowego. W drodze powrotnej odwiedziliśmy także słynna Drogę Trolla, czyli jedną z największych przyrodniczych atrakcji w Norwegii i najbardziej kręta drogę jaką kiedykolwiek było mi dane jechać 😉

Widoki, które mogliśmy podziwiać są wprost nie do opisania.

 

Czekam na…

Jesień, taką prawdziwą i kolorową! Nie należę do osób, które narzekają z powodu zmieniających się pór roku i już we wrześniu tęsknią za latem. Wręcz przeciwnie, ja tę zmienność uwielbiam i zawsze na nią czekam, ciesząc się jak dziecko z każdej, rozpoczynającej się pory roku.

Zeszłoroczna jesień była moją pierwszą, którą spędziłam w Norwegii i wtedy spodziewałam się raczej krótkich, ciemnych i posępnych dni. I byłam szczerze zaskoczona i zachwycona tym, jak była piękna!

W tym roku jednak końcówka lata oraz początek jesieni daje mi mocno popalić. Wyobrażacie sobie, że od ponad miesiąca nie mieliśmy tutaj ani jednego słonecznego dnia? I choć daleko mi do narzekania z powodu jesieni, to jednak brak słońca lekko zaczyna mi doskwierać.

 

Tęsknię za…

Chyba za niczym w tej chwili nie tęsknie. Mam wszystko, czego mi potrzeba i w tym momencie nie chcę niczego więcej. No, może odrobinę słońca 😉

 

Potrzebuję…

Więcej ruchu. Częste wyjazdy, w ciągu ostatniego miesiąca, trochę rozbiły mój tryb dnia i ćwiczeń i jakoś ciężko mi teraz do niego wrócić. Wiem, że muszę się do tego przyłożyć i oprócz ćwiczeń w domu, planuję wrócić do codziennych spacerów i kontynuować sezon rowerowy dopóki pogoda nie zepsuje się na dobre i trzeba będzie schować rower.                                                                       

Poprzedniej zimy świetnie sprawdziło się u mnie wprowadzenie zasady słuchania audiobooków tylko podczas spacerów i chyba czas do tego wrócić. O ile znajdę coś godnego przesłuchania 😉

 

Przeglądając to moje wrześniowe tu i teraz mam wrażenie, że wrzesień był czasem porzuconych i niedokończonych wydarzeń 😉 Ale czy to aż tak źle? Taki czas zwolnienia i refleksji też jest nam czasem potrzebny. I sama powoli uczę się takiego podejścia.

 

A jak wyglądał Wasz wrzesień?

  • Krysia

    Uwielbiam wrzesień. To w moim odczuciu najpiękniejszy miesiąc roku. Też lubię zmienność pór roku, to tylko chwilowa zmiana krajobrazu i każda pora jest piękna. Nawet jak za oknem plucha i trzeba wyjść, to nie narzekam bo wiem, że tym chętniej wrócę do cieplutkiego mieszkania, wypiję gorącą herbatę grzejąc dłonie kubkiem i w ulubionym fotelu poczytam książkę. To ma swój urok 😊
    W tym roku wcześniej dojrzały kasztany. Fajnie jest widzieć jak dzieci z rodzicami, dziadkami, bawią się liśćmi, kasztanami, patyczkami i cieszą się tymi darami natury układając z nich bukiety czy inne dzieła sztuki na pobliskim skwerku. Prawdziwe cuda ☺ i ptaki jeszcze śpiewają wesoło. Cały dzień pracowicie szukają pożywienia bo muszą być tlusciutkie gdy nadejdzie zima.
    Wyglądam przez okno i łapię ostatnie, letnie promienie słońca. Uwielbiam wrzesień!